Kobieca ewangelia

Słowo dane nam jest żywe, aktualne niezależnie od czasu i przestrzeni. Z tegoż powodu medytując nad danym fragmentem staram się odnaleźć w nim przesłanie do obecnych czasów, sytuacji. Dzisiejszy szczególnie mnie porusza, gdyż moim zdaniem jest to prawdziwie kobieca Dobra Nowina (Mk 5, 21-43).

Nie chodzi jedynie o to, że bohaterkami są kobiety. One są archetypami losu kobiet na przestrzeni dziejów, a także w chwili obecnej, choć wydawałoby się, że przez dwa tysiące lat zmieniło się wiele.

Kobieta cierpiąca na krwotok, czyli odrzucona, wykluczona ze społeczności. Wtedy poprzez nieczystość rytualną, a dziś… powodów byłoby mnóstwo. Odrzucana przez starość, niedołężność i tym samym nie nadążająca za technologicznym światem. Inna z ciągłej, niezaspokojonej potrzeby bliskości pakująca się w kolejne toksyczne związki, z których wychodzi coraz bardziej poobijana, krwawiąca może nie fizycznie, ale psychicznie. Kolejna odsuwana od najbliższej społeczności za to, że myśli inaczej, pragnie żyć zgodnie z wyznawanymi przez siebie ideałami, które inni uważają za dziwne, przestarzałe, nienowoczesne. Kobieta pochylona, nie mogąca się samodzielnie podnieść po tym, czego w życiu doświadczyła. Być może to był upadek, być może niezależnie od siebie znalazła się w takiej sytuacji. Szukająca pomocy w tak wielu miejscach, pokładająca nadzieję w tak wielu ludziach, a wszystko na nic… Myślę, że wiele z nas kobiet odnajduje w tych obrazach siebie, czy swoje znajome. W tej całej wydawałoby się beznadziejnej sytuacji, kobieta pokazuje swoją determinację i odnajduje siłę, by jeszcze raz spróbować. Uwierzyła, że i dla niej istnieje szansa na lepszy los. Jej wiara i siła zostaje wynagrodzona.

Dwunastoletnia córeczka Jaira umiera, choć nie znamy powodu. Dlaczego dziecko odchodzi? Czy umiera z braku miłości i bliskości, gdyż tatuś pełniący ważną funkcję przełożonego synagogi nie ma dla niej czasu? Ile dziś dziewczynek chciałoby przeglądać się w oczach swoich ojców, ale ci wolą mieć oczy utkwione w pomnażanie zer na koncie, w iPhony , samochody i inne gadżety. A może powodem umierania dziewczynki jest lęk przed dorosłością, tym co ją czeka, gdy za chwilę przestanie być dzieckiem? Współczesny świat, mimo oferowania całego wachlarza możliwości, może przerażać. Całe pokolenia wolą uciekać przed podejmowaniem odpowiedzialności za siebie, nie mówiąc już o tym, by chcieć brać odpowiedzialność za innych, za nowe życie. W tym przypadku zmiana myślenia musi zadziać się w ojcu, który pojmuje, co jest najważniejsze.

Co łączy tak różne postaci kobiety po przejściach i wchodzącej w życie dziewczynki? Uzdrowienie dokonując się poprzez osobiste podejście, otrzymaną bliskość i skupienie tylko na nich. Kobietę, która ukradkiem dotyka płaszcza Jezusa, On szuka, odnajduje i rozmawia skupiając się tylko na niej, mimo napierającego ze wszystkich stron tłumu. Martwą dziewczynkę delikatnie ujmuje za rękę i nazywa Talitha, które jest najczulszą aramejską nazwą kobiety/dziewczynki, nie dającej się przetłumaczyć na nasz język. To osobiste, nieoceniające i czułe podejście jest potrzebne każdej kobiecie, by wzrastała, rozwijała się i rozkwitała w pełni. Trzeba go szukać, warto. Jedynie prawdziwe relacje leczą, budują, ocalają.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *