Odpuścić Adwent, by zyskać

Kolejny czas adwentu, tym razem planuję inny od poprzednich. Zamiast dokładać sobie postanowień, których sprostanie będzie wywoływać poczucie jedynie wypełnienia obowiązku i frustrację, tym razem odpuszczam. Tak, to moje postanowienie adwentowe – odpuścić, aby nie zwariować! Katointernet zalewa mnie propozycjami, co jedna wydaje się lepsza od poprzedniej, wiele tak ciekawych, że korci, by z nich skorzystać. Tylko… przerabiałam to już wielokrotnie, chcę zbyt wiele i oczywiście nie wyrabiam. Do tego dochodzi przedświąteczna krzątanina, zakupy, prezenty, spotkania wigilijne w pracy, grupie parafialnej, nawet w grupie fitness (!). Prócz tego warto by wykroić czas na lekturę, przeczytać dobre książki, więcej poświęcić na rozważanie Pisma Świętego (może całego Izajasza zgłębić), być na tylu roratach, ile tylko się da… A przy tym wszystkim nikt nie zwalnia mnie z codziennych zajęć, praca, dom, pranie, gotowanie. Gdzie w tym wszystkim chwila dla siebie? Czas by pobyć z własnym mężem? Porozmawiać z dziećmi?

Padałam po prostu. Dosłownie. Zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym. Tyle, że nie odpuszczałam. Matka Polka wymieszana z Wonder Woman. Twardy zawodnik był ze mnie, więc Pan musiał użyć odpowiednio ciężkiej artylerii, bym zrozumiała, w czym rzecz. Lekcja nr 1 polegała na pozwoleniu wyczerpania organizmu. 22 grudnia wróciłam z pracy z gorączką, kolejny dzień przeleżałam półprzytomna… i świat się nie zawalił. Mąż z dziećmi poradzili sobie, ogarnęli dom i wieczerzę wigilijną. Lekcja nr 2 to braterskie upomnienie od dobrej i życiowo bardziej doświadczonej znajomej. Gdy w ferworze planowałam z ołówkiem w ręku, co i kiedy będzie szorowane, pucowane i pędziłam przez dom w poszukiwaniu ostatniego źdźbła kurzu, usłyszałam pytanie – Pan Jezus ma tu przyjść, czy sanepid? Przyznaję, dało do myślenia. Lekcja nr 3 – pierwsze Boże Narodzenie w pandemii. Trochę obostrzenia zluzowały, będzie lepiej niż  w Wielkanoc. Przygotowujemy kolację, próbuję potrawy i nic nie czuję, zapala się czerwona lampka, wołam bliskich, mają tak samo. Zamykamy się więc dobrowolnie, w świąteczne dni zamiast Pasterki i spotkań z rodziną, obserwacja pogarszających się objawów. Po 3 tygodniach zamknięcia, przeorana przez chorobę miałam totalnie dosyć.

Powoli dojrzewałam do zmiany punktu ciężkości. Pomogły dobre lektury, kilka rozmów, które poukładały mi w głowie. W tegorocznym okresie Wielkiego Postu po raz pierwszy nie dokładałam sobie, tylko zaczęłam odpuszczać i wcielać w życie idee mindfullnes oraz slow life. Zrezygnowałam z szaleństwa wiosennych porządków i odkryłam, że mój dom nie jest stajnią Augiasza, lecz całkiem przyzwoicie sprzątanym regularnie miejscem. Odpuściłam podążanie za natłokiem informacji, social mediami i okazało się, iż żyję nadal pomimo braku wiedzy o wszelkich newsach. Odpuściłam relacje, jakie utrzymywałam sama nie wiem po co, gdyż nie tylko mnie nie karmiły, a wprowadzały toksyny. Przed samymi świętami uświadomiłam sobie, że odpuszczając zyskałam bardzo wiele. Przede wszystkim wolną przestrzeń, w której mógł pojawić się Jezus, bo wreszcie nie musiał przepychać się przez zagracenia. Poranki zaczynałam szczerą rozmową z Nim i pomagał mi, bym wybierała to co ważne, nie pilne, krzykliwe, ale ważne. Mój spokój udział się pozostałym domownikom, z chęcią podejmującym dotąd zagrabiane przez mnie obowiązki (bo przecież tylko ja zrobię to dobrze :)). Był czas na przyjęcie Słowa i piątkowe nabożeństwa.

Taki też niech będzie ten adwent, czas oczekiwania, czuwania, uwagi na tu i teraz. Bez pędu, nadmiernej konsumpcji, zachłanności zasługiwania na łaskę. Ona jest darem, a moja pycha dotąd nie powalała mi tego zrozumieć. Obserwacja dzisiejszego świata uświadomiła mi coś jeszcze. Najlepszym prezentem, jaki mogę podarować jest mój czas i moja obecność, bliskość. Zarówno wobec Tego, który przychodzi, jak i wobec każdego człowieka. Choć w sumie to i tak to samo, gdyż On w tym człowieku do mnie przychodzi. Możemy się spotkać, dać sobie czułość, wsłuchać się w siebie nawzajem. Marana tha…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *