Zbliżająca się Niedziela Słowa Bożego jest dla mnie bardzo istotna, ponieważ jest prawdziwym dowodem na realność żywego Słowa, mającego moc oddziaływania na człowieka.
W ciągu swojego życia usłyszałam wiele w kwestii potrzeby czytania Biblii, ale zazwyczaj nie trafiało to do mnie. Ot, księża tak mówią, ale jak niby to przełożyć na życie. Przeczytasz coś, trochę pamiętasz, potem zapominasz, żyjesz dalej. Dopóki traktowałam Pismo Święte, jak każdą inną książkę, nie mogło zacząć działać, typowe rzucenie ziarna na skałę, bez szansy na wzrost. Do czasu…
Przed dwoma laty z ambony popłynęły słowa tak przekonujące, że nie potrafiłam się im oprzeć. Ksiądz powiedział jedno niesamowite zdanie, by położyć Biblię na biurku, a ona uporządkuje nam życie. Na pierwszy rzut nic porywającego w tym nie było. Ale sposób, w jaki to zostało wypowiedziane, z bijącą od tegoż księdza pewnością przekonań, charyzmą, a jednocześnie serdecznością zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Dosłownie wbiło w ławkę i wyszłam z wewnętrznym imperatywem, że muszę to zrobić.
A więc pojawiła się, co prawda nie na biurku, ale na stoliku przy łóżku. A skoro już była, to zaczęłam czytać, niewiele, kilka zdań, nieregularnie, ale one potem za mną dosłownie chodziły… Ksiądz nie miał racji, tak bynajmniej początkowo sądziłam. Słowo, żywe i mające moc, nie uporządkowało mi życia. Ono dokonało w nim przewrotu, rozwaliło mój dotychczasowy sposób myślenia, pokazało cały bałagan w moim sercu, spowodowało wręcz tsunami.
Po 4 miesiącach narastającego chaosu w sobie, z jakim już zupełnie nie potrafiłam sobie sama poradzić, wylądowałam w konfesjonale, gdzie trafiłam na pełnego cierpliwości, otwartego serca i łagodności spowiednika, z którego pełnej dobroci posługi regularnie korzystam. Dzięki jego wrażliwości i delikatności mogłam poczuć dotknięcie Miłości Bożej. Zaczęłam na nowo układać swoje relacje, z Bogiem i samą sobą, a w konsekwencji również z innymi ludźmi. Żywe Słowo jest ze mną każdego dnia, stanowi nieodzowny pokarm . Nawet, gdy czeka mnie nawał zajęć, znajduję chwilę czasu, by wsłuchać się w to, co pragnie powiedzieć mi Pan.
Na pozór niewiele się zmieniło, nadal spotykają mnie trudności życiowe, pojawiają się problemy, niektóre relacje są trudne. Jednakże wewnątrz zaczynam funkcjonować inaczej, gdyż wiem, na czym się oprzeć. Ufam, że nawet poprzez dopuszczanie nieprzyjemności Pan ma swój plan dla mojego dobra. A Słowo trafia, choć czytane fragmenty są znane, to za każdym razem odkrywam w nich coś nowego, inną głębię. Jestem ciągle na początku Drogi, Drogi coraz bardziej pociągającej.
Uważajmy więc na Słowo Boże, gdyż może wywrócić nasze życie do góry nogami. Jest prawdziwie realne, ma niesamowitą moc, choć działa delikatnie w cichości sumienia. Jest po prostu Życiem.
